Internet
January 1, 2005
Laboratorium foto Reportażu
Anna Konieczna
Recenzja: FOTOGRAFII XX WIEKU w Muzeum Ludwig w Kolonii
Jest to album także dla poszukujących, dla tych, których interesuje kręta droga fotografii i chcą ją poznać, dla tych, którzy zaczynają formalną zabawę z fotografią...
Gottfried Helnwein przedsatwiający fotografie Andiego Worhola, Michaela Jacksona, interesował się także pokazywaniem aktów przemocy i jej odbiorem przez obojętne audytorium jak w "Ostatniej wieczerzy", należał w Wiedniu do grupy, która w latach 60-tych eksplorowała temat przemocy w sztuce, działając też na polu performance.
Andy Warhol
silver print, 1983, 99 x 66 cm / 38 x 25''
Złapać moment decydujący
Album fotografii z Muzeum Ludwig w Kolonii jest zbiorem fotografii nie tylko europejskiej ale także i światowej. Jest fotomontażem różnych technik, stylów. Obrazuje wielość nurtów, spojrzeń a także osobowości w fotografii, autorów, zostawiających na kliszy swój własny ślad, których fotografie można traktować jak odręczny podpis.
Fotografie są uporządkowane według nazwisk. To mogłaby być jednak zbiór nurtów w fotografii, ułożony tematycznie, nie alfabetycznie według nazwisk, przez co album przemienia się w kartotekę. To mógłby być rodzaj wystawy opowieści oprowadzającej po zaułkach fotografii, o pierwszych fascynacjach, prowokacjach i butnych okresach poszukiwania wolności. Oczywiście mamy tego przedsmak w komentarzach znajdujących się obok nazwisk autorów. Ale mamy też najważniejsze- oglądamy przynajmniej dwie fotografie każdego z autorów i opis jego drogi zawodowej.
U swoich początków fotografia budziła zainteresowanie ze względu na możliwość dokładnej dokumentacji rzeczywistości. Twórców najbardziej fascynował ruch i jego odwzorowanie. Każdy z nas może odnaleźć w sobie Adamsa Amsela, fascynata możliwości oddawania przez aparat szczegółów przy maksymalnej głębi obrazu. Amsel fotografował krajobrazy jako wyraz "czystej formy". Natomiast amerykański fotograf Harold Engarton, z wykształcenia technik, robił zdjęcia kamerą stroboskopową w postaci wielu ekspozycji w ciągu sekundy. Dzięki tej technice potrafił zarejestrować etapy ruchu. Czas został zatrzymany, płynna dotychczas figura przyjęła stabilną i niezmienną formę. Coś, co dzisiaj wydaje się oczywiste i błahe, wtedy otwierało przed twórcami nieznane im dotychczas rejony.
Fotografią u swoich początków weszła w silną korelację z malarstwem. Oczywiście tego związku nikt dziś nie kwestionuje, jednak wtedy to fotografia po raz pierwszy wpłynęła na malarstwo. Fotografia oddziaływała na Impresjonizm, światło i zjawiskowość chwili rozjątrzyło serce fotografii i malarstwa.
Kto fascynuje się możliwościami fotografii cyfrowej i komputerowej obróbki zdjęć, pracami Ryszarda Horowitza, powinien zajrzeć do prac fotografów lat 20-tych XX wieku, którzy stwarzali niesamowite fotografie. Surrealizm miał silny wpływ w latach 20-tych na malarstwo, film, fotografię. Odrzucano porządek, kulturę, która rozumiana jako przejmowanie starego porządku, postępowania, tradycji i obyczajów była niemoralnością dla światłego intelektualisty lat 20-tych. Duży wpływ na surrelizm miało odkrycie psychoanalizy jako nowego spojrzenia na człowieka, środka do badania jego duszy, nie ciała. Pod dotchczas wydawało się stabilnym podporą społeczeństwo, pomysł na istnienie podświadomości i jaźni stwarzała swoje drugie dno, rozsadzając od wnętrza zaśniedziałe podwaliny medycznych teorii. Wszelkie uwikłania psychiczne nie były możliwe, nie mieściły się pragmatycznych teoriach, co najwyżej przypisywano je głowom szarlatanów. Problemy psychiczne chowano w ośrodkach dla wariatów albo pod kluczem w domowej dyscyplinie, uzasadniane w najlepszym wypadku kobiecą histerią (histerię w XIX wieku przypisywano wyłącznie kobietom). Wielkiej odwagi wymagało w tamtych czasach przełamanie takich schematów.
Obraz "Samotny mieszkaniec wielkiego miasta" wykonany przez Herberta Bayera jest wynikiem fascynacji surrealizmem. Przedstawia fasadę kamienicy w Berlinie i, jak podaje książka, jest to "scena jak z gotyckiej powieści, poprzez którą Bayer krytykuje anonimowość wielkiego miasta".
Twórcą niezwykłym na tym polu i do tego bezpośrednio związanym, z Salvadorem Dali, był Philippe Halsman, którego fotografie skaczących w dziwacznych pozach ludzi, nacechowane były wyjątkowym poczuciem humoru i absurdem. Prezentowane zdjęcie przedstawia odrealnionych zwierząt w locie na tle malującego obraz Dalego, inne o tytule "Czaszka Dalego złożona z aktów" mówi samo za siebie. Sławnych ludzi portretowali także fotografowie mody jak Frank Horvath "Fellini i modelka", George Hoyningen - Huene "Greta Garbo", bardzo znany, słynny, niedawno zmarły Helmut Newton.
Gottfried Helnwein przedsatwiający fotografie Andiego Worhola, Michaela Jacksona, interesował się także pokazywaniem aktów przemocy i jej odbiorem przez obojętne audytorium jak w "Ostatniej wieczerzy", należał w Wiedniu do grupy, która w latach 60-tych eksplorowała temat przemocy w sztuce, działając też na polu performance.
Nie można zapomnieć o fotografii społecznej, która nie tylko stanowi podwalinę całej fotografii, ma funkcje informacyjne, ale i jest jej najczulszym punktem, stanowi pewnego rodzaju posłannictwo. O wartości takiego zdjęcia decyduje chwila, moment decydujący jak to nazywał Henri Cartier- Bresson, czyli "kwintesencja sytuacji". W albumie znajduje się jego słynne zdjęcie chłopca podążającego z dwiema butelkami "Ulica Mouffetard". To Bresson był współzałożycielem słynnej agencji Magnum.
(Image: Rue Mouffetard, 1954)

Fotografie reportażową, fotografie "ulicy" przepełnione emocjami reprezentował Ernst Hass jak i William Klein w "Dzieciach bawiących się bronią na ulicy". Dorothea Lange podczas Wielkiego Kryzysu robiła zdjęcia dzieciom na ulicach, by zwrócić uwagę na problem biedy. Takie zdjęcia mogą szokować, mogą też subtelnie opisywać sytuację bohatera, nieść z sobą jakąś emocję. Fotografia "sfokusowana" na problemy społeczne bez wrażliwości odbiorców, publiczności i aktywnego udziału, nie ma ona sensu bytu.
W albumie otrzymujemy skondensowaną porcję dobrej dawki fotograficznej historii.
Jest to album także dla poszukujących, dla tych, których interesuje kręta droga fotografii i chcą ją poznać, dla tych, którzy zaczynają formalną zabawę z fotografią. Można zobaczyć, że podobnie robili to inni poszukując w otaczającej rzeczywistości prostych form geometrycznych, symetrii, przestrzeni krajobrazu, piękna ciała. Zdjęcia prezentowane w albumie często nie mają w sobie czystości formalnej i poprawności technicznej.
Są to zdjęcia, poprzez które autorzy poszukiwali swojego języka, bawili się fotografią, szukali w niej więcej świadomości, a potem zjawisk, paradoksów, odniesień. Fotografie zaskakują, przebrzmiewają na długo w umyśle pobudzonym obrazem.
Nie sposób ogarnąć wszystkich autorów przedstawionych w albumie. Najlepszą radą jest wzięcie albumu do ręki i wybranie czegoś, co zdecydowanie do nas przemawia.
Fotografie przewijają się przez umysł jak talia kart. Czasem się do nich powraca. Czasem jest to krótki flash- back, czasem powracają właśnie jak w surrealistycznym filmie. Umysł staje jak czarne skrzynki, które przechowują informacje i obrazy, których nie jesteśmy świadomi.
Potem kompilują bez naszej wiedzy i władzy zupełnie nowe wrażenia, pojawiają się w snach i skojarzeniach. To znaczy, że spełniają swoje zadanie, bo najważniejsza rzecz to grać rolę w głowach odbiorców, przełamywać schematy, pewne tendencje odbioru, a przede wszystkim - obojętność.
(Czwartek 10 Luty 2005)
Podyskutuj na forum | Powiadom znajomego o tym artykule | Wydrukuj z
Artykuł przeczytano 298 razy (25 razy w tym miesiącu)
Museum Ludwig, Taschen
2005




back to the top